Aktualności

Relacja z 10 kolejki ligi siemianowickiej


OBSERWATOR I-ligowy                10 kolejka. 12.12.2010


Zespoły I-wszoligowe rozpoczęły rewanżowe. Lider MILIMEX oraz wicelider GP-REX-POL wygrały swoje kolejne mecze i powoli „odjeżdżają” pozostałym zespołom I-wszej ligi. Ale zwycięstwo MILIMEXOWI przyszło z najwyższym trudem i w dramatycznych okolicznościach. MARYSIEŃKA wcale nie była zespołem gorszym od lidera. W niedzielę 19.12.2010 – hit MILIMEX kontra GP-REX-POL. To może być kluczowy mecz dla tych mistrzostw. Ale wcale być nie musi. Coraz lepiej gra WWT POLSKA i pnie się w górę tabeli. W niedzielę rozgromili INPULS aż 7:1!

MARYSIEŃKA GISZOWIEC – MILIMEX 4:6
Ten mecz stał na najwyższym poziomie podczas 10-tej kolejki. Był bardzo wyrównany i dramatyczny. Do przerwy było 1:0 dla MARYSIEŃKI. W ogóle do 30 minuty MARYSIEŃKA była zespołem lepszym i prowadziła 4:2. Po zmianie stron w ciągu 60 sekund padły 4 gole! 1:1 (Marko) 22 min., 2:1 (Ferenc) 22 min., 2:2 (Pasko) 22min., 3:2 (Hanf) 22 min. Mączka strzelił gola na 4:2 i MILIMEXOWI zajrzało w oczy widmo porażki. Przełomem w tym meczu była czerwona kartka dla zawodnika MARYSIEŃKI i gra w osłabieniu. MILIMEX przystąpił do huraganowych ataków. Otwarta gra z MILIMEXEM to samobójstwo. Obu zespołom puszczały nerwy. Ale MILIMEX już nie popuścił aż do końca meczu. Grali jak w transie. W ciągu 8 minut Walczak, Wolny, Wiana i niesamowity Palowski przez całą halę rzucił ręką piłkę co do centymetra do nogi Szymonowi Pasko i „Szyna” strzelił swoją 22 bramkę. Zwycięstwo MILIMEXU stało się faktem. Ale było bardzo ciężko.

WIZOPOL CHEŁMEK – BRYKA CORDIS 9:3
Ten mecz miał być hitem tej kolejki, ale nie był. Oba zespoły nie wystąpiły w optymalnych składach, co też miało jakiś wpływ na poziom. Ale niespodziewane łatwe zwycięstwo odniósł WIZOPOL. Zresztą wynik mówi sam za siebie. W 53 sekundzie Miozga uzyskał prowadzenie 1:0. Ale w 4 minucie Wąsik wyrównał na 1:1. Do przerwy było 3:1 dla WIZOPOLU (Ćwieląg i Miozga). Trzeci gol dla WIZOPOLU był majstersztykiem Miozgi i ozdobą meczu. Jeszcze w 22 minucie było 3:3 (Krupanek i Wąsik), ale potem nastąpiła katastrofa CORDISU. Fatalnie bronił Biliński. Jeszcze gorzej wypadła gra z lotnym bramkarzem (Wąsik). WIZOPOL większość goli strzelał do „pustaka”. Już nie liczyłem, ile i kiedy, bo to nie miało sensu. Holewik, Maroń i jeszcze 4 razy Ćwieląg upokorzyli CORDIS. W sumie Ćwieląg strzelił 5 goli. CORDIS praktycznie nie istniał.

WZM SIEMIANOWICE – MPGKiM 8:5
Wynik iście hokejowy. Oba zespoły postawiły zdecydowanie na atak, mniej dbając o grę obronną. Niezawodny zazwyczaj Pękacz tym razem nie miał najlepszego dnia. Po 6 minutach było już 3:0 (Kałan, Kozieł i Nowak). Cztery strzały i 3 bramki! Za łatwo. W 10 minucie Neumann podwyższył na 4:0 i było pozamiatane. Kaczmarczyk i Pająk zmniejszyli rozmiary porażki na 4:2. Ale po 15 sekundach superskuteczny tego dnia Maszczyk podwyższył na 5:2 do przerwy. Po zmianie stron nic się nie zmieniło. Chociaż desperacka pogoń MPGKiM-u doprowadziła do stanu 6:5 (Pająk i dwa razy Achtelik). Ale bezlitosny kat MPGKiM, Tomek Maszczyk, między 35 a 40 minutą jeszcze 3 razy ulokował piłkę w siatce rywali. W sumie sam zdobył połowę goli dla swojego zespołu. Sytuacja MPGKiM jest coraz trudniejsza. Ekipa WZM-u po czterech porażkach odniosła wreszcie zwycięstwo.

GP-REX-POL – METALOWCY F.A.P. GISZOWIEC 5:1
Adam Grociak strzelił gola na 0:1 już w 12 sekundzie meczu. Ale jak się potem okazało były to miłe złego początki. Zespół METALOWCÓW był przez cały niemal mecz co najmniej równorzędnym rywalem. Niestety nie miało to żadnego wpływu na wynik spotkania. Zdecydowało cwaniactwo boiskowe wicelidera. Osobny rozdział to wręcz fatalna skuteczność graczy z GISZOWCA . Fakt, że bramkarz REX-POLU bronił wyśmienicie, ale miał też dużo szczęścia (słupki i poprzeczki). Piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki Pawła Grzywy. Sadowski, Adam Grociak czy Nowak oraz trener METALOWCÓW tylko chwytali się za głowę. Do 30 minuty było tylko 2:1, ale Mosler i dwa razy niesamowity Wolak rozwiali złudzenia METALOWCÓW. Pozostałe gole strzelili Świerczyński i Kowalczyk do przerwy. Gol Wolaka na 5:1 to był majstersztyk piłkarski.

WWT POLSKA – INPULS ALPOL 7:1
Jeszcze nie widziałem jak INPULS gra w I-wszej lidze ogólnopolskiej. Bo nie mam czasu. Nie wiem jak potraktowali mecz z WWT. Czy to miało być rozbieganie, czy roztrenowanie po sobotnim udanym meczu. Fakt, że w konfrontacji z WWT POLSKA wypadku fatalnie, a przecież grało w tym meczu chyba pięciu graczy z podstawowego składu. Bramkarz Tomel Mateusz był słabiutki. Po 30 minutach było już 5:0 (Pokorski – 2, Appel, Kuczek Oskar i Odyga). Seget ubrał kamizelkę i zagrał „lotnego”. Nic to nie dało. Doświadczeni gracze WWT jeszcze dwa razy umieścili piłkę w pustej bramce INPUSLU i zrobiło się 7:1 (Appel i Mierzwa). Poza korzyściami szkoleniowymi zawodnicy INPULSU nie osiągnęli nic. Natomiast INPULS znalazł się w pozycji zagrożonej spadkiem (baraże). Chyba nie chcą eksperymentować w przyszłym sezonie w II-giej lidze.

OBSERWATOR



17.12.2010| Powrót
Komentarze (2)
Treść:
Podpis:
 

Wilijo dzisioj, a relacji z 11 kolejki jak nie bylo tak nie ma. :/

eee | 2010-12-24 15:37:43

 

panie obserwatorze. dlaczego w drugiej lidze druzyna ktora ma mniej bramek na plusie jest przed druzyna ktora ma wiecej plus bramek. przy braku rundy rewanzowej o miejscu w tabeli nie moze decydowac bezposredni pojedynek.

prosze wyjasnic | 2010-12-21 09:13:22