Aktualności

Siemianowicka Liga Halowa - VIII kolejka

SIEMIANOWICKA LIGA HALOWA

8 kolejka            29.11.2015

 

         Ostatni mój komentarz ukazał się po zakończeniu 4-tej kolejki. Dlatego uważam, że nadszedł już najwyższy czas, żeby podzielić się z kibicami oraz środowiskiem futsalu w siemianowickiej Lidze Halowej swoimi spostrzeżeniami i refleksją o tym, co działo się w ostatnim czasie w naszej lidze. Oczywiście zdaję sobie doskonale sprawę, że nie wszyscy muszą się z moimi opiniami i komentarzami zgadzać. Przecież każdy ma swój punkt widzenia i swoje zdanie. Najbardziej istotny jest fakt, że po ósmej kolejce nastąpiła zmiana lidera. Po tej kolejce na czele tabeli uplasował się zespół HUNGER-BUDU, chociaż paradoksalnie stracił punkty remisując w niedzielę z WWT POLSKA  1:1. Nowy lider dosyć szczęśliwie zremisował ten mecz, chociaż w przekroju całego spotkania był zespołem minimalnie lepszym. Ale drużyna WWT podarowała dosłownie gola na 1:1 swojemu rywalowi. Doświadczony zawodnik WWT, Marcin Kowal, który grał w naszej hali, kiedy niejeden gracz jeszcze koszulę w zębach nosił, słusznie kolokwialnie stwierdził, że „nie rywale nam strzelają gole, ale my sobie sami”. Drugi paradoks polega na tym, że MILIMEX pomimo kompromitującej porażki z ekipą BLUE BOYS mógł nadal pozostać na fotelu lidera, właśnie gdyby WWT pokonał HUNGER BUD.

         A propos MILIMEXU – od 18 lat obserwuję wydarzenia na hali i grę tego zespołu. Jeszcze nie widziałem, żeby ekipa „Gyniola” Eugeniusza Maroka w jednym meczu straciła siedem bramek, w tym pięć w jednej połowie. MILIMEX zawsze był znany z tego, że przez wszystkie lata tracił najmniej goli w lidze. A w tym spotkaniu gracze BOYSÓW, którzy nigdy z MILIMEXEM nie wygrali, w drugiej połowie urządzili 10-krotnemu mistrzowie, prawdziwe tsunami. To był prawdziwy szok termiczny. Czyżby to był koniec wielkiego MILIMEXU? Przekonamy się o tym w niedzielę, 06.12. (Mikołaja) po meczu z HUNGER BUDEM. Na razie ani MILIMEX  ani HUNGER nie prezentują już takiej klasy jak w ubiegłych sezonach. Zresztą HUNGER już od kilku spotkań „stąpa po kruchym lodzie”, dwa razy strzelając gole w ostatnich sekundach meczu (Witek Przemek). Wspomniany powyżej WWT POLSKA  gra trochę pechowo. Ale i tak te trzy wymienione zespoły wyraźnie przewodzą w lidze.

W górę natomiast poszły akcje GP ABEX, który rozgromił coraz słabiej prezentującą się ekipę FC KRYSŁAW 8:2. Piotrek Guzy powoli montuje sobie nową niezłą drużynę z rutyniarzami Konradem Grosmanem i Michałem Włodarkiem na czele. Zespół ROSOMAKA podobnie jak WWT gra trochę pechowo. W bezpośrednim  meczu tych zespołów padł remis 4:4. ROSOMAK pokonał rewelacyjnego beniaminka AUTOR TEAM 3:2. Ale AUTOR i tak gra bardzo dobrze i zdecydowanie najlepiej się prezentuje spośród trzech beniaminków. Na dobre zaaklimatyzowali się w I lidze. Zespół PIASTA w ósmej kolejce rozgromił słabiutki, ostatni w tabeli PREMIUM APPETITE 7:0, co wydatnie poprawiło humor trenerowi Jackowi Dydakowi. Ale na jak długo? Życzę wszystkiego dobrego zespołowi PREMIUM, ale patrząc realistycznie trudno będzie im utrzymać status pierwszoligowca. Po „demolce” jaką urządził BLUE BOYS zespołowi MILIMEXU, ten zespół nie tylko zdobył bardzo cenne, potrzebne do utrzymania punkty, ale teraz będą na ustach całego środowiska futsalowego, szczególnie w Chorzowie. Potempa Michał, Dawid Szczypior, Tomek Rabczak i koledzy nareszcie potrafili „sprzedać” swoje nieprzeciętne umiejętności. Martwi mnie trochę sytuacja drużyny FC KRYSŁAW SC. Zanotowali fatalną serię, pięć porażek pod rząd! Muszą coś zmienić w swojej grze. W tamtym sezonie grali o niebo lepiej. Mają graczy dobrych technicznie, wybieganych, dobrze prezentujących się fizycznie, a pomimo tego grawitują w sferę spadkową.

        

         Komentując wydarzenia na drugoligowym froncie, trzeba zaznaczyć bardzo istotny fakt. Zresztą dotyczy to także I ligi. Ze względu na zmniejszoną liczbę zespołów w II lidze do dwunastu, organizator ligi pan Henryk Mozler, zmuszony jest w tym sezonie zaniechać spotkań barażowych o utrzymanie się w I lidze (ósmy zespół), jak również awansu z II ligi (trzeci zespół). W II lidze na czele robi się coraz ciaśniej, a co za tym idzie coraz ciekawiej, co „chwila” zmienia się lider drugoligowej tabeli. W bardzo prestiżowym pojedynku w szóstej kolejce ówczesny lider GRUPA LABOR z kretesem przegrał z obecnym liderem drużyną RAFMEXU 1:6. Z kolei w siódmej kolejce nowy lider RAFMEX  poległ z ekipą FC GISZOWIEC 3:5. Natomiast w ostatniej kolejce (ósmej) FC GISZOWIEC pokonał bardzo osłabioną personalnie GRUPĘ LABOR 2:0. Ale zwycięskie gole padły dopiero w końcówce, kiedy zawodnicy zespołu Mirka Kaczmarczyka gonili już resztkami sił. Owszem, ekipa Wojtka pulchnego (najlepszego bramkarza w II lidze), który z powodzeniem poradziłby sobie w pierwszej. Bo kiedy grał kiedyż na tym szczeblu, także należał do czołówki bramkarzy. Wyniki spotkań pomiędzy tymi zespołami mogą mieć niebagatelne znaczenie dla końcowego układu sił w walce o awans do I ligi. Może trzeba będzie zastosować tak zwaną mini tabelkę, tak jak dwa sezony temu o mistrzostwo I ligi.

         Ja tutaj cały czas piszę i upatrują kandydatów do awansu w zespołach GISZOWCA, RAFMEXU i GRUPY LABOR.  Ale to jest logiczne, bo cyfry nie kłamią. Ale drużyna Krzyśka Wawrzinka, JOHNSON CONTROLS wygrała bodajże piąty mecz z rzędu i coraz głośniej manifestuje swoją kandydaturę do awansu. I całkiem słusznie. Co prawda są bardzo oszczędni w strzelaniu goli, ale też niewiele tracą. Podobnie ma się sprawa z drużyną Bartka Mączki, TAJFUNEM. Nieśmiało, ale systematycznie pną się w górę tabeli. TAJFUN ma najmniej straconych bramek w II lidze. To duży plus. Mecz pomiędzy sąsiadami w tabeli  JOHNSON – TAJFUN 1:0 w szóstej kolejce, może mieć istotne znaczenie. Drugą połowę tabeli stanowią: AUTONEUM, PIT STP SERWIS, MTO, EL NINIO, FC ZAWODZIE, ARSANIT, PGF KATOWICE. Tabela nie kłamie. Wartość tych zespołów i umiejętności są takie jak ich kolejność w klasyfikacji. Chociaż nie do końca. Ponieważ ostatni w tabeli PGF KATOWICE, stoczył dramatyczny, wyrównany mecz z liderem GRUPĄ LABOR. Drużyny MTO, EL NINIO czy FC ZAWODZIE stać na wielkie mecze. Tylko, żeby nie występowały w optymalnych składach. ARSANIT to kompletny beniaminek, nie wymagajmy zbyt wiele. Ale że w piłkę potrafi grać, to nie ulega wątpliwości.

 

OBSERWATOR

01.12.2015| Powrót
Komentarze (2)
Treść:
Podpis:
 

What's it take to become a sublime exudnpoer of prose like yourself?

Nona | 2017-03-17 07:43:21

 

Jak to dobrze ze aktualizujecie stronę.

balkon | 2015-12-26 12:32:10