Aktualności

Relacja z 17 kolejki Ligi Siemianowickiej

SIEMIANOWICKA LIGA HALOWA     
17 KOLEJKA             16.02.2014
 
         Szesnaście lat jestem obserwatorem Siemianowickiej Ligi Halowej 5-tek piłkarskich, ale takiej sytuacji w rozgrywkach I Ligi jeszcze nie było. Trzy zespoły idą „łeb w łeb”. HUNGER-BUD, GP REX-POL i aktualny jeszcze mistrz MILIMEX. Jeżeli te trzy zespoły wygrają w ostatniej kolejce 23.02.2014 swoje spotkanie, to trzeba będzie zrobić dodatkową tabelkę właśnie dla tych drużyn. Wtedy mistrzem zostałby zespół GP REX-POL, wicemistrzem MILIMEX, natomiast dotychczasowy lider HUNGER-BUD musiałby się zadowolić zajęciem trzeciego miejsca. Trzeba przyznać, że taki scenariusz jest godny najlepszych twórców seriali sensacyjnych. Kibicom trochę mniej zorientowanym chciałbym przypomnieć, że MILIMEX już dziewięć razy był mistrzem. I gdyby udało się tej drużynie sięgnąć po kolejny tytuł, to manager tego zespołu „Gyniol” Eugeniusz Marok każe na koszulkach swoich zawodników naszyć dziesięć gwiazdek. Drużyna Mariana Langnera HUNGER-BUD już raz była mistrzem w 2007r. Wtedy też przerwała kilkuletnie panowanie MILIMEXU (Huty Jedność). Jak widać, historia może się powtórzyć. Ale najbliżej tytułu w tym sezonie jest ekipa Piotra Guzego, GP REX-POL. Wystarczy wygrać w ostatniej kolejce w drużyną WZM-u. Dla GP REX-POL byłby to pierwszy upragniony tytuł. Już na początku rozgrywek pisałem, że tylko te trzy zespoły mają szansę na mistrzostwo. Ale skomplikowały sobie sytuację przez stratę punktów z drużynami słabszymi w pojedynczych meczach. Szczególnie MILIMEX będzie pamiętał mecz z GRUPĄ LABOR, kiedy w ciągu 50 sekund stracił być może mistrzostwo i dziesiąty tytuł. Ale takie jest życie.
 
WZM SIEMIANOWICE – WWT POLSKA 2:4
Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania dosyć zmotywowane, Chociaż były na zupełnie innych biegunach emocjonalnych. Po prostu walczą o inne cele. WZM gra o bardzo wysokie czwarte miejsce w tabeli, tuż za wielką trójką. Czyli o duży prestiż i satysfakcję. Natomiast ekipa WWT POLSKA gra od pewnego czasu o uniknięcie spadku. Jeżeli by mi ktoś powiedział przed mistrzostwami, że WWT POLSKA będzie musiał potykać się w barażach o uniknięcie spadku, to bym go uznał za kompletnego dyletanta. Ale takie są fakty, z którymi nie sposób dyskutować. W obu zespołach roi się od głośnych nazwisk znanych w futsalowym środowisku. Ale gwiazdy WWT jakby trochę straciły swój blask. Chociaż akurat w tym meczu gwiazda „Hagiego” Sebastiana Bartoszka świeciła bardzo jasno. Nie tylko dlatego, że strzelił 3 gole, który przesądziły o cennym zwycięstwie zespołu WWT. Ale był po prostu duchowym i mentalnym przywódcą drużyny (jak zawsze). Kiedy trzeba, to potrafi opieprzyć partnerów i poderwać do boju. Od 30 minuty założył kamizelkę lotnego bramkarza i szalał na boisku. Dla zespołu WZM to spotkanie rozpoczęło się bardzo obiecująco. Po golach Damiana Lazara w pierwszej połowie i Marka Mazika na początku drugiej odsłony wojskowi prowadzili już 2:0. Ale wkrótce Marek dostał czerwoną kartkę i „stary lis” Darek Tomecki strzelił na 2:2 w 32 minucie. A przedtem „Hagi” w 26 minucie zdobył kontaktowego gola na 2:1, rozpoczynając swój show. 2:3 (Bartoszek) 37 min., 2:4 (Bartoszek) 40 min., 20 sek. do końca meczu. Ale sam „Hagi” meczu by nie wygrał. To byłoby zbytnim uproszczeniem. Cały zespół się obudził i zaczął grać bardzo konsekwentnie. Właśnie tej konsekwencji zabrakło w grze w drużynie Mariusza Przewoźniaka. Dlatego wynik jest taki, a nie inny.
 
WICHARY TECHNOLOGIES – BLUE BOYS                      3:2
Przed tym spotkaniem BOYSI posiadali dwa punkty przewagi nad swoim rywalem i byli bliżsi zajęcia wysokiego czwartego miejsca w tabeli. Ale że tak się nie stało, złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze drużyna WICHAREGO kontynuuje świetną passę w rozgrywkach. Mają na rozkładzie takie zespoły jak MILIMEX, HUNGER BUD, którym odebrała punkty. Świetnego dyrygenta Przemysława Witka, którego chciałby każdy zespół. Po drugie zespół BLUE BOYS grał bardzo osłabiony. Brak Dobka, Arka Ptoka, Maronia i Sczypiora musiał wywrzeć piętno na grze tego zespołu. Nie pomogła nawet świetna gra „śląskiego” Tomka Rabczaka. Trzecim czynnikiem decydującym o porażce chorzowian była moim zdaniem katastrofalna skuteczność. Trudno zliczyć uderzenia w słupki i zmarnowane „setki”. WICHARY prowadził już 2”0 po golach Sławca i Seby Basińskiego. Kapitalne uderzenie Heroka dało „kontakt” 1:2. Wyrównał Cop w 30 min. Mecz rozpoczął się od nowa. Ale najlepszy na boisku Przemek Witek ukoronował swoją grę golem w 35 min. dającym trzy cenne punkty WICHAREMU.
 
HUNGER-BUD – GP REX-POL       2:3
Mecze z udziałem MILIMEXU, HUNGER-BUDU i GP REX-POLU są z gatunku klasyków. Było to szalenie ważne spotkanie w kontekście zdobycia mistrzostwa. Drużynie Mariana Langnera wystarczył remis i byliby blisko tytułu. Ale tak się nie stało. Drużyna Piotra Guzego wzięła rewanż za identyczną porażkę w pierwszej rundzie – 2:3. Moim zdaniem zwyciężył zespół minimalnie lepszy w tym meczu. Co zresztą podkreślił bardzo opanowany i obiektywny „Bila” Michał Biliński (bramkarz HUNGERU). GP REX-POL grał bardziej konsekwentnie i był bardziej wyrównanym zespołem. Drużyna HUNGER-BUDU miała za dużo przestojów w grze. Dla mnie bohaterem meczu był Adaś Kowalczyk, zdobywca dwóch goli i bramkarz REX-POLU Adam Kompała. Ale na sukces, kto wie czy nie na miarę upragnionego mistrzostwa zapracował cały zespół z Marcinem Grzywą na czele. Trzeciego gola dla GP strzelił M. Grzywa (asysta Kowalczyka). Dla pokonanych M.Langner i K.Grędysa. Dobił piłkę po rzucie karnym Daniela Langnera.
 
TAJFUN – GRUPA LABOR              2:5
Zespół LABORU nie ma litości. Ani dla mistrza, ani dla spadkowicza. Pozbawił MILIMEX mistrzostwa i „spuścił” do drugiej ligi TAJFUN. Oczywiście żartuję. To jest sport. Gdyby przyznawano punkty za wrażenia artystyczne i estetykę gry, to TAJFUN byłby wysoko w tabeli. Ale to nie gimnastyka artystyczna, tylko futsal, gdzie liczą się gole. A tych podopieczni Jacka Dydaka mają najmniej w lidze. Achtelik, Rzepus i Rudzik pokazali, jak się to robi, czego rezultatem jest efektowne zwycięstwo i w perspektywie czwarte miejsce w tabeli dla beniaminka. Zresztą, kto wie, czy zespół Mirka Kaczmarczyka nie będzie czarnym koniem rozgrywek. Honorowe trafienia dla żegnającego się z I Ligą TAJFUNU zdobyli Hanf i bramkarz Wideman.
 
TKKF NIEBIESCY BAŃGÓW – MILIMEX 0:5      v.o.
Brak komentarza!
 
         OBSERWATOR

18.02.2014| Powrót
Komentarze (3)
Treść:
Podpis:
 

Mighty useful. Make no mistake, I apercpiate it.

Artie | 2016-05-31 12:39:15

 

No i zapomnial o tym ze GP do mistrza nie wystarcza zwyciestwo,musi tez wygrac Milimex,a z tego co wiem tego nie zrobia,bo ma to byc kara dla Dzola za swoje glupkowate zachowanie.No chyba ze Dzolo straci punkty z wzm-em to wtedy milimex gra normalnie.

cała hala zobaczy :) | 2014-02-19 11:03:08

 

Jak GP byl lepszy to chyba obserwatora Bóg opuścił :) prosze zliczyc sytuacje Hungeru a sytuacje GP! Hunger był cały czas na polowie rywala i cisnal a gp mialo moze ze 4 sytuacje w calym meczu

cala hala widziala | 2014-02-19 09:11:20