Aktualności

Relacja z 12 i 13 kolejki Ligi Siemianowickiej

SIEMIANOWICKA LIGA HALOWA
13 kolejka   19.01.2014r.
 
         Dwunasta i trzynasta kolejka stały pod znakiem rewanżów za niespodziewane rezultaty w pierwszej rundzie rozgrywek. Np. TAJFUN – HUNGER BUD 2:2, czy BLUE BOYS – GP. REX POL 3:3. Jak z tych wyników widać, faworyci do mistrzostwa i medali zupełnie niespodziewanie stracili punkty z drużynami teoretycznie słabszymi. Jakby tego nie było jeszcze mało, później HUNGER BUD stracił punkty z WICHARY TECHNOLOGIES – 2:2, zaś GP. REX POL z GRUPĄ LABOR – 3:3! Zaś tydzień temu mistrz MILIMEX również stracił punkty z WICHARYM, chociaż na wyraźnie własne życzenie. Ale wynik „poszedł w świat”. Faworyci nie mają lekko. Chociaż mecze rewanżowe były udane dla faworytów rozgrywek. Ale bez euforii i fajerwerków. Najpierw w dwunastej kolejce REX POL uporał się z BLUE BOYS – 4:3, a HUNGER BUD wygrał z TAJFUNEM 4:2. Zaś w trzynastej kolejce GP. REX POL pokonał gładko GRUPĘ LABOR – 3:0, a HUNGER BUD rozgromił WICHAREGO – 10:3. Chociaż gra WICHAREGO była zupełnie inna jak tydzień temu z MILIMEXEM.
 
 
MILIMEX       -         BLUE BOYS                           5:4
Ciężko wywalczone zwycięstwo mistrza, które pozwala mu ciągle mieć, chociaż bardzo iluzoryczne nadzieje i szanse na zdobycie dziesiątego tytułu mistrzowskiego, (a piątego pod rząd) MILIMEX posiada dziewiętnastoosobową kadrę, a kolejny raz musiał grać sześcioma zawodnikami. Zresztą BLUE BOYSI także wystąpili bez kilku podstawowych graczy. Ale zespół z Chorzowa poczynił ostatnio ogromne postępy. W ubiegłym sezonie uplasowali się na wysokim czwartym miejscu w tabeli. Zresztą ten mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Było to bez wątpienia obok meczu GP.REX POL – GRUPA LABOR, najlepsze spotkanie trzynastej kolejki. Paradoksalnie „kątem” zespołu MILIMEXU mógł zostać Tomasz Rabczak, który nomem omen grał ostatnie dwa sezony w ekipie mistrza „śląski” miał w tym meczu dwie asysty i strzelił dwa gole. Pozostałe dwa dla BOYSÓW strzelił Marcin Ptok. MILIMEX trzy razy obejmował prowadzenie 1:0, 2:1, 3:2. Ale kiedy BOYSI „uciekli” na 3:4, wydawało się że jest już po meczu. Ale Sebastian Klaus zaopiekował się Robczakiem, a skutecznością popisał się Mateusz Blady, który strzelił dwa gole w końcówce spotkania. Właśnie Bladego i Klausa brakowało tydzień temu, w meczu z WICHARYM. Pozostałe gole dla mistrza strzelili Krakowski,Tkacz i Klaus.
 
GRUPA LABOR         -          GP. REX POL                        0:3
Było to dobre spotkanie w wykonaniu obu zespołów i udany rewanż ekipy Piotrka Guzego za niespodziewany remis w pierwszej rundzie 3:3. Drużyna LABORU przekonała się w tym meczu, ile znaczy dla nich i jaką posiada dla nich wartość Kamil Rudzik, który pauzował za kartki. A szczególnie przekonał się o tym lider klasyfikacji strzelców Mateusz Sieroń. Przecież większość goli Sieroń strzelał po asystach właśnie Kamila. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 0:0, chociaż oba zespoły miały swoje sytuacje. Szczególnie Stachowicz był blisko zdobycia prowadzenia. Tylko cud uratował Mariusza Bartela (który zresztą bronił znakomicie) po strzale popularnego „krasnala”. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Po zmianie stron większa kultura gry i wyższe umiejętności wicemistrza wzięły górę. Najpierw Stec po idealnej asyście Adama Kowalczyka zdobył prowadzenie, a następnie dwa razy Franiel celnie strzelił do siatki Laborowców. Zespół GP REX-POLU ma bardzo jasną sytuację. Jeśli wygra pozostałe pięć spotkań do końca rozgrywek, to zdobędzie upragnione mistrzostwo, bez względu na wyniki innych meczy, A stać ich na to.
 
WICHARY TECHNOLOGIES – HUNGER BUD      3:10
Drużyna HUNGERU wzięła srogi rewanż za stratę punktów z WICHARYM w pierwszej rundzie rozgrywek. Ekipa Mariana Langnera, który był prawdziwym katem drużyny rywali (strzelił sam 6 goli) wystąpiła w bardzo eksperymentalnym składzie. Do bramki wszedł Rajkiewicz, a „Bila” Michał Biliński zagrał w polu. Brakowało Adasia Grędysy, Kusia, Liszki, Jakóbczyka. Ale trzeba przyznać, że zespół WICHAREGO, chociaż też zagrał bez Kowalskiego i Serwaczaka, ale z Monsiorem i Kukiełą nie stawiał Marianowi Langnerowi i spółce większego oporu. Maniuś przyćmił wszystkich aktorów tego spotkania ze swoim synem Danielem włącznie. Wykazał niespotykaną wręcz skuteczność. Strzelić sześć goli Robertowi Gotscholowi, to wyczyn nie lada. A propos, nie pamiętam, kiedy Robert puścił 10 goli w jednym meczu. Zresztą cały zespół WICHAREGO w niczym nie przypominał drużyny, która tydzień temu zremisowała z MILIMEXEM 2:2.
 
TKKF NIEBIESCY BAŃGÓW – WWT POLSKA                2:1
Ogromne brawa należą się drużynie Marcina Wawrzona za waleczność i ambitną grę do końca. Wiadomo, że nadzieja umiera ostatnia i jeszcze dla BAŃGOWA nie wszystko stracone. Jeżeli tak będą grali, to kto wie? Natomiast jak zespół WWT POLSKA będzie tak grał nadal, to może się obudzić z przysłowiową „ręką w nocniku”. W każdym razie ekipa Oskara Kuczka, jak na razie jest największym rozczarowaniem tych rozgrywek. A w ubiegłym sezonie uplasowali się na wysokim trzecim miejscu w tabeli walcząc nawet o mistrzostwo. Przełomowym momentem meczu (tak mi się wydaje) była sytuacja Odygi 30 sek. do końca pierwszej połowy. Zamiast prowadzenia WWT, gol dla TKKFu strzelił Lesik 5 sek. do końca pierwszej odsłony. Ten sam gracz podwyższył na 2:0 w 28 min. Gol Painty w 40 min. był już „łabędzim śpiewem”.
 
TAJFUN – WZM SIEMIANOWICE 3:2
Bardzo cenne trzy punkty zdobył zespół Jacka Dydaka z wyżej notowanym zespołem WZM-u, który plasuje się na wysokim czwartym miejscu w tabeli. Oba zespoły rozpoczęły ten mecz bardzo ostrożnie z przesadnym respektem. Nikt nie chciał podjąć ryzyka zdecydowanego ataku. Ale do przerwy WZM prowadził 1:0 po uderzeniu Mazika w 16 min. Zasłużone prowadzenie z przebiegu gry. W grze TAJFUNU brakowało determinacji i agresji w grze. Za to druga połowa była o wiele lepsza i ciekawsza. Główna zasługa w tym była właśnie TAJFUNU, który postawił wszystko na jedną kartę i to się opłaciło w postaci trzech cennych punktów. Znowu błysnął Bartek Mączka strzelec dwóch goli. Jednego strzelił Czapura. Poprzeczka Martina Klausa i drugi gol Mazika w 38 min. nie zmienił losów tego dramatycznego meczu.
 
OBSERWATOR
 

20.01.2014| Powrót
Komentarze (3)
Treść:
Podpis:
 

Fell out of bed feeling down. This has brtgeienhd my day!

Mickey | 2016-05-31 12:06:24

 

P. Obserwator może by czas było napisać że w 2 lidze są sędziowie do bani i sędziują jak im sie podoba anie jak powinny to wyglądać naprawdę, gram w jednej z drużyn a normalnie na codzień jestem sędzią i to co powinni gwizdać to im umyka a błachostki traktowane są żółtymi kartkami, i proszę poczytać fora po meczach jak inni ludzie piszą że sędziowie wygrali tym czy innym mecz!!!

obojętny obserwator | 2014-01-27 19:54:22

 

Panie organizatorze jak wygląda kolejka nr 18 w II lidze ? i czy pkt są zaliczane do tabeli bo chodzą różne plotki ; )

ford | 2014-01-23 20:42:37