Aktualności

Relacja z 11 kolejki Ligi Siemianowickiej

SIEMIANOWICKA LIGA HALOWA     
11 KOLEJKA             22.12.2013
 
 
         Jedenasta kolejka, ostatnia w tym roku upłynęła w świątecznej atmosferze i nastroju. Wszyscy sobie składali życzenia wesołych i zdrowych świąt. Choć oczywiście nie wszystkim będą potrawy na świątecznym stole jednakowo smakowały. Ale właśnie z okazji Świąt Bożego Narodzenia i nowego Roku pragnę w imieniu swoim i organizatora pana Henryka Mozlera złożyć wszystkim zawodnikom I i II Ligi, a także ich rodzinom, kibicom i wszystkim ludziom związanym z naszą halą, życzenia zdrowych, wesołych świat oraz szczęśliwego Nowego Roku. Ten radosny i świąteczny nastrój zmąciła wiadomość o ogromnej osobistej tragedii byłego gracza MILIMEXU, jednego z najwybitniejszych zawodników w historii naszej ligi. Dlatego zespół mistrza wystąpił w spotkaniu z TAJFUNEM w symbolicznych czarnych opaskach łącząc się w bólu i cierpieniu ze swoim kolegą.
 
 
GRUPA LABOR – HUNGER BUD     1:5
Drużyna LABORU jak na beniaminka spisuje się w rozgrywkach I Ligi zupełnie przyzwoicie i zanotowała kilka wartościowych rezultatów. Posiadają w swoich szeregach lidera klasyfikacji strzelców Mateusza Sieronia i strzelają mnóstwo goli. Ale w spotkaniu z zespołem HUNGER BUDU nie mieli wiele do powiedzenia. To bardzo silny zespół oparty na graczach ekstraklasowych. W 2007 roku HUNGER BUD został mistrzem I Ligi przerywając czteroletnie panowanie obecnego mistrza, MILIMEXU. I w tym sezonie HUNGER-BUD jest na najlepszej drodze, żeby ten sukces powtórzyć. Z tamtego składu zostali bracia Grędysowie (Marcin, Adam i Krzyś) oraz Marian Langner i bramkarz Michał Biliński. Wystarczy powiedzieć, że HUNGER nie przegrał w tym sezonie jeszcze ani jednego meczu. Do przerwy zespół GRUPY LABOR był jeszcze w miarę równorzędnym rywalem przegrywając tylko 0:1 po golu najlepszego na boisku Liszki. Ale po zmianie stron dominacja lidera była już wyraźna. Właściwie mecz do składu rozstrzygnął się w ciągu 5 minut po przerwie, kiedy to Marian Langner, ponownie Liszka i Krzyś Grędysa strzelili trzy gole doprowadzając do stanu 0:4, Pozamiatane! Jakóbczyk strzelił jeszcze piątego gola w 32 minucie. A honorowego gola zdobył w 35 minucie Mateusz Sieroń (a jakże). Mimo puszczenia pięciu goli najlepszym zawodnikiem LABORU był bramkarz Mateusz Bartel.
 
TKKF NIEBIESCY BAŃGÓW - WICHARY TECHNOLOGIES     1:3
Miłe złego początki. Tak można powiedzieć o początku tego spotkania. Już w 2 minucie Pfeifer strzelił gola na – 1:0 dla Bańgowa. Do składu TKKF-u powrócił bardzo doświadczony Michał Lichacz. Ale i tak Bańgowanie mają duże kłopoty kadrowe. Było to widać jak na dłoni z każdą upływającą minutą tego spotkania. WICHARY TECHNOLOGIES posiadał w tym meczu bardzo długą ławkę graczy do zmiany. To musiało w końcu przynieść efekt. Między 15tą i 17tą minutą swój świetny okres miał Marcin Monsior, który dwoma skutecznymi strzałami wyprowadził swój zespól na prowadzenie 2:1 do przerwy. Ale po zmianie stron gra wyraźnie „siadła”. TKKF nie posiadał atutów, żeby doprowadzić do wyrównania. Natomiast WICHARY TECHNOLOGIES nie kwapił się do podwyższenia wyniku tego meczu. Z obu stron akcje były rwane i szarpane. Na boisku rządził chaos i przypadek. Było mało płynności w grze i składnych akcji. Zespoły zupełnie gubiły się po bramkami rywali. Zrobił się typowy mecz walki. Druga połowa zupełnie bezpłciowa. Wreszcie 25 sekund do końca meczu Andrzej Kukieła ustalił wynik na 3:1 z przedłużonego rzutu karnego.
 
BLUE BOYS   -    WZM SIEMIANOWICE     4:3
Minimalne, ciężko wywalczone zwycięstwo chorzowian. W dodatku bardzo ważne zwycięstwo w kontekście awansu na wysokie czwarte miejsce w tabeli zajmowane dotychczas przez swojego rywala, zespół „wojskowych”/ Zaczęło się dla BOYSÓW bardzo pomyślnie. Po 7 minutach prowadzili 2:0 po uderzeniach „Krisa” Maronia i Copa. I jeszcze Arek Ptok był bardzo blisko strzelenia trzeciego gola w 10 minucie. To byłaby już spora zaliczka, trudna do odrobienia dla WZM-u. Ale w 16 minucie Tomek Maszczyk zmniejszył dystans do 1:2. Zatem o wyniku zadecydowała druga odsłona. Po strzale Niemca BOYSI znowu „uciekli” na 1:3. WZM cały czas gonił wynik. Znowu Tomek Maszczyk da nadzieję wojskowym – 2:3 w 28 min. Wreszcie Myśliwiec strzelił gola na 3:3. Mecz zaczął się od nowa w 30 min. Ale w 35 min. atomowym uderzeniem popisał się Cop ustalając wynik na 4:3 dla szczęśliwych BOYSÓW. Chorzowianie bardzo dużo biegali w tym meczu wybijając z rytmu wolniejszych graczy WZM.
 
GP REX-POL – WWT POLSKA      4:1 (1:1)
Wicemistrz bez Krzywki, Berlińskiego, Świerczyńskiego i swojej gwiazdy Marcina Grzywy poradził sobie spokojnie z silnym i wymagającym zespołem WWT. Chociaż do przerwy mecz był zacięty i wyrównany, o czym świadczy wynik 1:1. Oba gole padły już po trzech minutach gry. Ostry początek z obu stron. Mecz był żywy, a gra bardzo efektowna. Wysoki poziom. O dziwo WWT posiadał więcej sytuacji bramkowych. A Odyga Marek 30 sekund do końca pierwszej połowy trafił w poprzeczkę z rzutu karnego przedłużonego. Natomiast druga odsłona zdecydowanie należała do zespołu Piotra Guzego. 2:1, Śliwa w 30 minucie. Zadecydowała większa kultura gry. Szczególnie w końcówce meczu. 3:1, Jaskuła. 4:1, Śliwa. Oba gole w 38 min.
 
TAJFUN – MIMILMEX      0:5
W pierwszym meczu był wynik 4:1 dla MILIMEXU. Mistrz wtedy rywalowi urządził prawdziwy tajfun w pierwszej połowie spotkania prowadząc 4:0. W rewanżu było nieco inaczej. MILIMEX długo nie mógł sobie poradzić z uważnie grającym TAJFUNEM, który nie dał się wciągnąć na jego połowę. Poza tym świetnie bronił Łukasz Wideman. 20 sek. do końca połowy wreszcie Dyrda zdobył gola dla MILIMEXU, po dużej przewadze, ale bez efektów. Dopiero w drugiej odsłonie lepsi technicznie i grający bardziej pomysłowo gracze mistrza udokumentowali swą przewagę czterema efektownymi golami. Dwa razy Walczak oraz Krakowski i Pękala. TAJFUN grał bardzo szybko. Ale sama szybkość to za mało. Trzeba jeszcze wiedzieć, co zrobić z piłką. MILMEX grał dokładnie, pomysłowo i skutecznie.
 
OBSERWATOR
 
 

23.12.2013| Powrót
Komentarze (1)
Treść:
Podpis:
 

This piece was cogent, weeliwr-ttln, and pithy.

Stelios | 2015-11-27 12:39:02