Aktualności

Relacja z 3 kolejki Ligi Siemianowickiej

 

 

SIEMIANOWICKA LIGA HALOWA 5-TEK PIŁKARSKICH  -  I LIGA

 

3 KOLEJKA 20.10.2013

 
         Już długo w hali „Pszczelnik” nie było tyle emocji co podczas trzeciej kolejki I Ligi. Oprócz spotkania TKKF BAŃGÓW – WZM 1:7 wszystkie mecze były niesłychanie zacięte i dramatyczne do końcowego gwizdka. Kandydaci do mistrzostwa HUNGER BUD i GP REX-POL swoje mecze zremisowali, natomiast mistrz MILIMEX w dramatycznych okolicznościach pokonał ambitny WICHARY TECHNOLOGIES 4:3. Wydaje mi się, że w tym sezonie trudno będzie MILIMEXOWI uzyskiwać wysokie zwycięstwa. Podobnie jak GP REX-POL nie są w stanie wystawić na razie dwóch „czwórek” do gry. Ogromne emocje był także podczas spotkań II Ligi. Mecz KOTŁOMONTAŻ – PREMIUM APETTITE stał na pierwszoligowym poziomie i rozpalił do „czerwoności” kibiców. Kapitalnie prezentuje się drużyna FKS (na razie). Emocje w II Lidze są ogromne. Chociaż poziom bardzo zrównoważony, ale o tym napiszę coś sensownego za tydzień.
 
 
TAJFUN – HUNGER-BUD               2:2
Drużyna TAJFUNU dwie kolejki z rzędu musiała się zmierzyć z zespołami kandydującymi do mistrzostwa. I te dwa mecze w wykonaniu podopiecznych Jacka Dydaka przebiegały bardzo podobnie. Słabe pierwsze połowy. I bardzo dobra gra w drugich odsłonach. Coś z tym fantem trener TAJFUNU musi zrobić. HUNGER-BUD to bardzo silny, doświadczony zespół. Mieszanka rutyny z młodością. Natomiast ekipa TAJFUNU jest ciągle na i piłkarskim dorobku, choć już o określonym dobrym poziomie i umiejętnościach. Chociaż w pierwszej połowie zespół TAJFUNU grał bardzo niemrawo i apatycznie. HUNGER-BUD przeważał i po golach młodych, Kusia i Liszki prowadził 2:0. A jeszcze w 17 minucie Marian Langner trafił w słupek. To samo zrobił w 23 minucie Liszka. Mogło być po meczu. Ale od 30 minuty TAJFUN zaczął grać, to co potrafi. 1:2 Mączka. Wszak nie mieli nic do stracenia. 2:2 Szernich, 20 sekund do końca meczu! Mecz trwa 40 minut.
 
WICHARY TECHNOLOGIES – MILIMEX 3:4
Do tej pory WICHARY miał fatalny bilans z MILIMEXEM w czasie dwóch sezonów gry w I Lidze. Cztery porażki i bilans bramkowy 6:23. Ale w niedzielę WICHARY miał szansę tę fatalną passę przerwać. W pierwszej połowie mistrz grał bardzo nerwowo i chaotycznie. Pają (Wichary) i Walczak (Milimex) mieli „setki”. Sytuacje zmieniały się jak w kalejdoskopie. 0:1 (Krakowski) 1:1 (Kowalski) riposta po 20 sekundach. W 18 sekundzie doświadczony Andrzej Kukieła przestrzelił rzut karny przedłużony. 1:2 (Walczak) 2:2 (Kowalski). Między 26 a 34 minutą. Od tego momentu na parkiecie działy się dramatyczne wydarzenia. Emocje sięgały zenitu. 2:3 (Walczak) 37 minuta. 2:4 znowu niesamowity Marek Walczak, który powrócił do składu po kontuzji. Było 37 sekund do końca meczu! Koniec emocji? A gdzież tam. Oba zespoły mają znowu po pięć fauli. 25 sekund do końca spotkania „Emil” ujrzał czerwoną kartkę i rzut karny dla WICHAREGO, którego bezbłędnym wykonawcą jest Przemek Witek – 3:4. Obu zespołom należą się ogromne brawa za widowisko, które się będzie długo pamiętać. Obie drużyny pokazały charakter. Rutyniarze Blady, Klaus, Solarz i Tomczyk wspierali młodych, Krakowskiego i Walczaka, którzy strzelali gole dla mistrza. Wśród pokonanych pierwsze skrzypce grali Kowalski i Witek. Najlepszy na parkiecie „Seba” Klaus.
 
TTKF NIEBIESCY BAŃGÓW – WZM SIEMIANOWICE  1:7
Miłe złego początki. W tak lapidarny sposób można by skomentować wydarzenia na parkiecie podczas tego spotkania. TKKF wzmocniony doświadczonym Michałem Lichaczem i młodym Wojtkiem Lizoniem zaczął bardzo żwawo i z ogromnymi nadziejami na dobry wynik. Grali przez pewien czas o niebo lepiej jak w poprzednich spotkaniach pomimo że przegrywali ):1 (Mazik). Ale znowu stare grzechy, czyli brak skuteczności w zespole Bańgowa, a doświadczeni gracze WZM-u nie mieli litości i punktowali rywala jak rasowy bokser. 0:2 (Łukasz Nos) 11 min. 0:3 (Martin Klaus). Wprawdzie Żochowski zmniejszył rozmiary porażki na 1:3, ale jak się później okazało był to jedyny honorowy gol „niebieskich” w tym meczu. Jeszcze do przerwy „Lazi” Damian Lazar strzelił na 1:4. Po zmianie stron gra trochę „siadła”. WZM-owi się nie spieszyło, bo gdzie i po co. Natomiast TKKF nie miał atutów, żeby to zmienić. 1:5 (Mazik) 33 min. I pozamiatane! Martin Klaus w końcówce dał popis strzelając gole na 1:6 i 1:7. A Bańgowianie nadal strzelali prosto w Damiana Zająca.
 
BLUE-BOYS   - GP REX-POL           3:3
Zespól Piotra Guzego miał tylko jednego „chłopa” do zmiany, natomiast rewelacyjnie grająca w tym sezonie drużyna BLUE BOYS dwie czwórki (doskonałe). I to już zwiastowało duże emocje. I tak też było. BOYSI za sprawą Adriana Ptoka prowadzili do przerwy 2:0, a w 22 minucie po klasycznej kontrze Adriana było już 3:0. Zapachniało niespodzianką. Ale GP REX-POL posiada graczy z najwyższej półki z Rafałem Berlińskim i Marcinami Krzywką i Grzywą na czele. Choć ten ostatni nie strzelił rzutu karnego przedłużonego w 20 minucie. Ale po golach Berlińskiego, Grzywy i Kusaka w 30 minucie było 3:3. Mecz zaczął się od nowa. Wicemistrz odrobił straty. Równo z końcową syreną Adrian Ptok przestrzelił rzut karny przedłużony. BOYSI mogli być samodzielnym liderem w tabeli . Ale i tak są rewelacją.
 
GRUPA LABOR – WWT POLSKA               3:5
NA początek trzeba sobie uświadomić, że grał beniaminek z trzecim zespołem I Ligi z ubiegłego sezonu. Na dodatek powrócił „wielki nieobecny” Sebastian Bartoszek. To nie wróżyło zespołowi Mirka Kaczmarczyka niczego dobrego. I rzeczywiście „Mizia” Marcin Mierzwa strzelił do przerwy dla WWT wszystkie trzy gole. Jednym odpowiedział Achtelik. Indywidualne popisy młodych Sieronie, Rudzika i Wierzchowskiego, którzy „szaleli” na boisku dały efekty. 2:3 (Rudzik) 30 min. 3:3 (Sieroń) 32 min. A przed tym słupki „Hagiego” i Sieronia. Było na co patrzeć. WWT trwonił kapitał. Ale doświadczenie i rutyna wzięły górę nad fantazją i polotem .3:4 (Szurek), 3:5 (Tomecki) w 35 minucie. Zespół GRUPY LABOR po tych ciosach już się nie podniósł. WWT dowiózł trzy punkty do końca meczu.
 
OBSERWATOR
 

 

22.10.2013| Powrót
Komentarze (3)
Treść:
Podpis:
 

Hi Trissaw that you had been in Norfolk, sounds like you had a great time. Honestly I don't know what pagantere you would put on the RVCP goose. It has been around awhile, and I think it is probably still in the area- got reported from Renishaw Park, south Sheffield I think this autumn. I hope you agree it's not a pure Lesser White-front! But it is scary- so I guess it's come form some bad place where stuff interbreeds. X European Whitefront seems most obvious to me. It is small next to Grey lags but that's about the best I can do on size- nothing really useful I am afraid.I think the same bird was seen in nearby places like Old Moor RSPB in September 2009- photo in Yorkshire Birding magazine is labelled showed many features of Lesser Whitefront being rather small, primaries projecting beyond tip of tail, generally dark on head and upperparts. It also sported a quite prominent yellow eye-ring and an extensive white blaze, which varied somewhat in posture. Although features pointed to LWFG, there was something not quite right about it particular the bill seemed a little too long (the white forehead blaze has same shape on side as my photo of bird above)MartinPS I believe you that the Norfolk bird looks better!

Mustafa | 2015-11-27 12:45:01

 

Kolego z niby "HUTY", CCCCiebie z dużej litery, zresztą skończ podstawówkę to może porozmawiamy.

Miodek | 2013-10-23 21:05:50

 

Andrzej dzieki dzięki Tobie zesmy wygrali mecz! Zapraszamy w niedziele do szatni huty, mamy do ciebie upominek.

HUTA | 2013-10-23 20:58:05