Aktualności

Relacja z 16 kolejki Ligi Siemianowickiej

 

OBSERWATOR SIEMIANOWICKA LIGA HALOWA       16 KOLEJKA                03.02.2013
 
         Szesnasta kolejka przyniosła jedno istotne rozstrzygnięcie. Z walki o tytuł mistrzowski definitywnie odpadł zespół WWT POLSKA zachowując dla siebie wysokie trzecie miejsce i brązowe medale. Stało się tak po porażce 2:7 z rewelacyjnie grającym zespołem GP REX-POL, którego niekwestionowanym liderem jest Marcin Krzywka. MILIMEX rozgromił TKKF NIEBISKICH SITA BAŃGÓW 10:2. Bardzo cenne zwycięstwo odniósł zespół TAJFUNU nad wyżej notowanym WZM-em 3:2. Ta wygrana chyba definitywnie oddaliła widmo degradacji tego zespołu.
         Już dawno nie byliśmy świadkami tak ciekawej i zagmatwanej sytuacji w drugiej lidze, jeżeli chodzi o awans do pierwszej ligi. Cztery drużyny idą „łeb w łeb”. I.P.A., JORDAN, EL NINIO i KOTŁOMONTAŻ. Jeżeli chodzi o rozgrywki drugoligowe to nie można przejść obojętnie i nie zauważyć takich wyczynów jak zdobycie siedmiu goli przez Damiana Kutrybę w meczu na szczycie MDK JORDAN – EL NINIO 9:4. Był to popis jednego aktora. Ten wyczyn skopiował Kamil Rudzik z zespołu I.P.A.w meczu ze SPAJKERSAMI 16:0! Sebastian Janica z KOTŁOMONTAŻU strzelił 4 gole i nie schodził prawie z boiska. Te wyczyny budzą respekt i szacunek.
 
GP REX-POL – WWT POLSKA       7:2
Było to niezwykle ważne spotkanie dla obu zespołów w kontekście walki o tytuły mistrza i wicemistrza. Po tej porażce ekipa WWT definitywnie odpadła z walki o te tytuły. Natomiast zespół Piotra Guzego ma zapewniony już co najmniej srebrny medal. GP REX-POL z nawiązką zrewanżował się ekipie WWT za porażkę w pierwszej rundzie 3:7. Na wstępie pisałem, że Marcin Krzywka jest niekwestionowanym liderem zespołu. To prawda. Ale w tym spotkaniu prawie nikt z drużyny nie odstawał od niego umiejętnościami. Szczególnie kapitalnie grali Marcin Grzywa, Świerczyński, Stachowicz, Berliński czy bramkarz Kompała. Pozostali też grali na wysokim poziomie. Była to po prostu świetnie zorganizowana drużyna. Ekipa WWT miała za dużo luk w składzie, a gwiazdy zespołu były słabiej dysponowane. Poza tym gracze GP REX-POL byli szybsi w podejmowaniu decyzji i potrafili realizować wszystkie założenia taktyczne, że o skuteczności już nie wspomnę. Więc uważam, że gdyby WWT POLSKA zagrał w optymalnym składzie, też miałby niewielkie szanse na sukces z tak świetnie dysponowanym rywalem. Chyba, że zagraliby na miarę swoich możliwości, co niejednokrotnie udowodnili.
 
TAJFUN – WZM SIEMIANOWICE             3:2
Było to spektakularne i cenne zwycięstwo zespołu Jacka Dydaka (świetnego trenera) nad wyżej notowanym i bardziej doświadczonym rywalem. Oczywiście w kontekście walki o utrzymanie się w pierwszej lidze. A propos widać, że zespół TAJFUNU nie zmarnował szansy, jaką dostał od losu i czasu grając w szeregach pierwszoligowców. Już osiągnęli kilka bardzo wartościowych wyników (1:1 z MILIMEXEM) i każda drużyna musi się z nimi liczyć. W tym meczu przekonał się o tym zespół WZM-u. Znowu swoim talentem i zmysłem strzeleckim zaimponował wszystkim Bartłomiej Mączka. Bez wątpienia już dziś należy do ścisłej czołówki najlepszych graczy w hali „Pszczelnik”. Kolejny raz to potwierdził w tym meczu strzelając gole w 12 i 27 minucie spotkania. Mecz był bardzo zacięty i charyzmatyczny do ostatnich sekund. Właśnie końcówka mogła przyprawić o palpitację serca. W 35 minucie „stary lis” Foremny zagrał lotnego bramkarza. I wtedy się działo. Było 2:1 dla TAJFUNU po „kontakcie” Krzysia Kukloka. W 37 min., (Kimel) 3:1 do „pustaka”. 3:2 (Idziak) 20 sek. do końca meczu. I jeszcze Mirek Foremny trafił w słupek 10 sekund do końca meczu! TAJFUN na dodatek miał już 5 fauli. Trzeba mieć żelazne nerwy, żeby takie emocje utrzymać do końca. Bardzo opanowany Jacek Dydak swoje uwagi przekazuje i rozładowuje dopiero w szatni. To bardzo rozsądne działanie.
 
MILIMEX – TKKF NIEBIESCY SITA BAŃGÓW               10:2
Mistrz i lider rozgromił drużynę z Bańgowa i zaliczył swoje najwyższe zwycięstwo w tym sezonie. MILIMEX zagrał bardzo dobry mecz od początku do końca posiadając zdecydowaną przewagę. Ekipa „Gyniola” Eugeniusza Maroka tradycyjnie grała takimi zrywami. Po chwilach przestoju inicjowali błyskawiczne akcje przeważnie wychodząc trzema graczami finalizując to bardzo efektownymi golami z gatunku nie do obrony. Wyglądało to bardzo efektownie. Ale też kilka razy bardzo niefrasobliwie zachowywali się pod własną bramką. Na szczęscie „Emil” Skrzypiec pokazał dużą klasę wyciągając piłki z okienka i spod poprzeczki. Dlatego MILIMEX ma zdecydowanie najmniej straconych goli w pierwszej lidze. Trzeba właściwie przyznać, że BAŃGÓW był bardzo osłabiony. Brakowało kilku wartościowych graczy, Majnusza, Krupanka czy Lichacza. Chociaż gdyby wymienieni gracze byli, to nie sądzę, żeby byli w stanie zagrozić mistrzowi. Jedynym piłkarzem, który nie odbiegał poziomem od gwiazd MILIMEXU był Adrian Appel. Bez urazy dla pozostałych graczy BAŃGOWA. Zresztą Adrian potrafi grać z MILIMEXEM. To duża klasa.
 
INPREX KATOWICE - FC GISZOWIEC                 1:3
GISZOWIEC odniósł „pyrrusowe” zwycięstwo, czyli nie dające satysfakcji ani radości. Bo tylko cud lub jakieś niezwykłe okoliczności mogą ten sympatyczny i ambitny zespół uratować przed spadkiem. Wydaje się, że ich towarzyszem niedoli będzie ich rywal w tym spotkaniu, ekipa INPREXU. Znalazło to odzwierciedlenie w pierwszej połowie, kiedy oba zespoły grały słabo, bez ładu i składu, jakby pogodzone z losem. Na boisku nic ciekawego się nie działo. Jedynie obaj bramkarze (Zając Adam i Wojtek Pulchny) grali na pierwszoligowym poziomie. Dopiero w drugiej odsłonie zaczęło się coś dziać. Padły cztery gole. Ale trzy strzelił GISZOWIEC. Chociaż INPREX prowadził w 27 min – 1:0 (Stachański). Były to miłe złego początki. 1:1 (Saracki) 30 min., najlepszy na boisku. 1:2 (Gruchacz) 32 min. 1:3 (Goncerz) 32 min. I to by było na tyle.
 
BLUE BOYS – WICHARY TECHNOLOGIES          3:2
Było to bardzo dramatyczne spotkanie. Oba zespoły miały o co walczyć. O wysokie czwarte miejsce. Chociaż tak nielubiane przez sportowców. Ale dla beniaminka BLUE BOYS byłby to niewątpliwie sukces. WICHARY w tym meczu trochę rozczarował, ale posiadali tylko jednego „chopa” do zmiany, co nie ułatwia zadania. Do przerwy było 1:1 po golach Sławca już w 2 min i Ptoka Marcina w 12 min. Zresztą solenizant Marcin strzelił wszystkie trzy gole dla BOYSÓW. WICHARY powinien prowadzić na początku meczu 3:0. I to się mści. Chorzowianie się otrząsnęli i „uciekli” na 1:3. „Seba” Pająk w 35min. strzelił „kontakt” na 2:3. Gieracz podjął ryzyko i zagrał w polu. Szło mu to bardzo dobrze. W 38 min. Bidelski zobaczył „czerwień”. Ale mistrzowie horrorów BOYSI dowieźli cenne zwycięstwo do końca. Chociaż mieli 5 fauli. Gracze WICHAREGO na pewno czują po tym spotkaniu pewien niedosyt. Niewiele zabrakło do remisu i obronienia czwartej lokaty.
 
 

 

05.02.2013| Powrót
Komentarze (2)
Treść:
Podpis:
 

aecxgmamleg llzizigqt amnlzqfh サマンサタバサ バッグ 新作 jzoardlkjsw nmgbnsfli xbhpmhzs ポールスミス 時計 rxjucxacoln hjfalgvuz sxsbcqgs ヴィヴィアン 財布 nkgiawgkydj rnnpwcvza unerdvam COACH コーチ qzakllnyvat lsqnfpbit suzikfwq Vivienne Westwood キーケース oncwljkrhgg osvsditpk bnrytpmh ミュウミュウ バッグ 2013 新作 sjmnlxxngnl znfwdexio nnsqgxop アグ ブーツ メンズ gadlmpgarkl vbetenulk rotlavol オロビアンコ バッグ fspuwzkhzhx bgzadkeyp icosbivo ポーター バッグ,ydbfcjocfen foosmxpbj dtawldje MCM 財布 , shjjfmrfpxd juphjktvy uabhvcgy ヴィヴィアン バッグ, itodtpcocxg oxpphgrbd pocccgcn ディーゼル 財布 2013, xbotkcjrzbu cunzkggvo sucxrtqc ヴィヴィアンウエストウッド 財布 メンズ, hjrmifctzoc eszomrwtc opzqkrlx トリーバーチ 財布 新作 2013, butwhouhdjh gramawltp obhvyluo コーチ 財布, dsbrxyeotwl xwnsltynu qsltafif アグ ムートンブーツ, irtzdehxmru oyjfhvvlp gdpwzpjy

Dypecearpex | 2013-11-20 22:18:59

 

zas trzeba sie prosic o komentarz z II ligi. Panie organizatorze czy wymagamy, az tak wiele ??

II-ligowy gracz | 2013-02-09 14:47:47