Aktualności

Relacja z 15 kolejki Ligi Siemianowickiej

OBSERWATOR I-LIGOWY        15 KOLEJKA        26.02.2012
    15-sta kolejka I-wszej ligi upłynęła pod znakiem zwycięstw faworytów. Ale proszę zauważyć, że nie notuje się takich wyników jak w pierwszej rundzie rozgrywek. Kiedy MILIMEX aplikował rywalom po dziewięć czy osiem goli. Były nawet dwucyfrówki. Obecnie poziom się wyrównał. Póki co, mamy zmianę lidera. Dotychczasowy lider MILIMEX pauzował, a ponieważ ostatnio prezentował się słabo, dlatego na czele tabeli znajduje się zespół GP REX-POL. Chociaż nie opisuję spotkań drugoligowych, nie mogę obojętnie przejść nad faktem bez precedensu. Otóż drużyna JOHNSONA, która zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, udzieliła lekcji pokory i rozgromiła lidera TKKF BAŃGÓW 6:1! Nie posiadając ani jednego gracza do zmiany, a przecież w tabeli JOHNSON miał 30 punktów mniej od BAŃGOWA. To jest jak na razie największa sensacja tego sezonu.

WICHARY TECHNOLOGIES – FC GISZOWIEC        2:0
Oba zespoły przystąpiły do tego spotkania nieco osłabione personalnie, ale nie zmienia to faktu, że faworytem meczu był zespół WICHAREGO. Nie tylko z racji dotychczasowego dorobku punktowego i pozycji w tabeli. Ale już pisałem, że beniaminek mierzy w tym sezonie bardzo wysoko, aczkolwiek plasuje się tuż za wielką trójką: MILIMEX, REX-POL, WIZOPOL. Moje przewidywania co do tego meczu się sprawdziły. Po spokojnym początku spotkania, ruchliwy i agresywnie grający Monsior strzelił gola w 5 minucie. Przedarł się przez ospale reagującą obronę GISZOWCA. Potem gra była wyrównana. Grzesiu Basiński wybił piłkę z linii bramkowej po szarży Klimasa w 10 min. Nieco później ponownie Klimas zagroził bramce bardzo dobrze broniącego Gieracza. Następnie Andrzej Kukieła skopiował „wyczyn” Basińskiego po uderzeniu Michała Marko. GISZOWIEC posiadał sporo sytuacji, ale grzeszył brakiem skuteczności. Z kolei Maciek Saracki wybił głową sprzed swojej bramki potężną „bombę” Andrzeja Kukieły. Ale miał odwagę Po pierwszej połowie jednobramkowe prowadzenie WICHAREGO. Natomiast w drugiej odsłonie FC GISZOWIEC przystąpił do szturmu. Już w 21 minucie Gieracz w kapitalny sposób obronił dwa uderzenia Sarackiego i Komorka. GISZOWIEC momentami miał miażdżącą przewagę, ale bili głową w mur. Wykazali koszmarny brak skuteczności. Marko, Klimas, Gruchacz, Saracki, Florek i bóg wie kto jeszcze pudłowali w niemiłosierny sposób. WICHARY mądrze się bronił i w 37 minucie niesamowity „Kukieł” Andrzej Kukieła strzelił do pustaka na 2:0. Zwyciężyła drużyny, która zademonstrowała żelazną konsekwencję w grze.

WZM SIEMIANOWICE – KOTŁOMONTAŻ     4:2
KOTŁOMONTAŻ miał arcytrudne zadanie w postaci zdobycie punktów lub jednego punktu z zespołem, który prezentuje wysoką klasę w pierwszoligowych rozgrywkach od kilku sezonów. Przypominam, że w pierwszej rundzie zespół WZM-u rozgromił „Kociołek” aż 10:2. Była to jak dotychczas najdotkliwsza porażka KOTŁOMONTAŻU w pierwszoligowej przygodzie. Więc podopieczni Ludwika Brzytwy mieli podwójną motywację do gry w tym spotkaniu. I rzeczywiście do przerwy wyglądało to dosyć obiecująco. WZM  grał trochę ospale i chaotycznie. Nie potrafili sforsować ambitnie i żywiołowo grającego zespołu KOTŁOMONTAŻU. Ale w 6 minucie Michał Neuman sprowadził wszystko „do właściwych proporcji” i ostudził nieco graczy rywala. Uderzenie było przedniej marki (strzał z rotacją). 1:0 dla WZM-u. WZM prezentował grę bardziej poukładaną i dojrzałą. Tomek Maszczyk z 1 metra nie trafił czysto w piłkę po idealnym podaniu Nowackiego. Powinno być 2:0. Ataki WZM s bardziej konkretne. Natomiast piłkarze KOTŁOMONTAŻU grają nieco żywiołowo i chaotycznie. Często gubią piłkę. Ale najlepiej wyszkolony technicznie zawodnik tego zespołu, Dominik Uchniat, po solowej akcji, bardzo precyzyjnym strzałem ustalił wynik do przerwy 1:1. I zespół KOTŁOMONTAŻU rozpoczął drugą odsłonę ze sporymi nadziejami na korzystny wynik. Szczególnie, że Warwas w 20 min. zmarnował setkę. Ale 40 sek. po wznowieniu gry Mariusz Przewoźniak po profesorskim zagraniu najlepszego na parkiecie Michała Neumana pozbawił złudzeń „Koviołek”. 2:1 dla WZM-u. Drużyna Mariusza Przewoźniaka grała piłkę bardziej kreatywną i przede wszystkim bardziej skuteczną. 3:1 Idziak w 30 min. 4:1 Maszczyk w 33 min. KOTŁOMONTAŻ owszem miał swoje sytuacje, ale widać było brak precyzji i zimnej krwi w wykończeniu akcji. 4:2 Krzysiu Nos, nowy nabytek w zespole „Kociołka” w 38 min. I znowu „honorowa porażka”. Lepiej byłoby brzydko wygrać.

WWT POLSKA – WIZOPOL CHEŁMEK    2:4
Oba zespoły grały osłabione. Drużyna Oskara kuczka bez najlepszego strzelca zespołu Sebastiana Bartoszka i bardzo kreatywnego Grądzkiego. Natomiast zespół Jarka Barća bez czwórki muszkieterów z ekstraklasowych zespołów oraz pauzujących za kartki Maronia i Piwczyka. Ale te absencje w ogóle nie miały wpływu na poziom meczu. Ponieważ spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie i dostarczyło niespotykanych emocji, nie tylko czysto sportowych. Zresztą mecze WWT POLSKA zawsze mają określony stopień adrenaliny. Tacy piłkarze jak Mirek Foremny czy Oskar Kuczek gwarantują emocje i nie pozwalają się nudzić. Poza tym są bardzo dobrymi piłkarzami, co potwierdzili zresztą strzelaniem efektownych bramek. WIZOPOL zrewanżował się za porażkę w I rundzie 3:7. Mecz był bardzo dramatyczny i wyrównany. Już w 3 minucie „Bercik” Drzewiecki spudłował z dwóch metrów. W 5 min. Mateusz Blady strzelił na 1:0, po indywidualnej akcji. WIZOPOL grał bardziej pomysłowo, szybciej i był bardziej zdecydowany w swoich poczynaniach. Natomiast WWT marnował zbyt wiele sytuacji (Mierzwa, Szurek, Wójcikowski). To się musiało zemścić. 2:0 (Bidelski) 16 min. Rzut karny. 2:1 (O.Kuczek). Superuderzenie w 31 min. Oba zespoły idą na całość. 3:1 Foremny sprytnie „szpicem” w 35 min. Konsekwentna gra przynosi rezultaty. 3:2 (Szurek) Riposta w 35 min. 4:2 (Bidelski) do „pustaka” w 38 min.

INPREX KATOWICE – GP REX-POL    0:3
Spokojne, bezproblemowe zwycięstwo zespołu Piotra Guzego, który zmierza po mistrzostwo. Zespół GP REX-POL nie pokazał w tym meczu nic wielkiego, to fakt. Ale posiadał umiejętność wygrywania spotkań. To bardzo ważna zaleta. Wygrywają minimalnie, ale pewnie i spokojnie. To przynosi pożądane efekty w postaci pozycji lidera. Michał Wolak strzelił „swoje” gole i umocnił się na fotelu lidera klasyfikacji strzelców. Grosman i Świerczyński powrócili do zespołu i szykują szczyt formy na MILIMEX w ostatniej kolejce sezonu. GP w tym meczu świetnie grał z kontry. Pozwalali szaleć INPREXOWI tylko do strefy swojego pola karnego i spokojnie patrzyli na poczynania rywali kontrolując grę. Może GP byłby zmuszony do większego wysiłku, gdyby INPREX wykorzystał dwa rzuty karne (Stachański i Praiss). A tak gładka porażka 0:3. Trzeciego gola, a pierwszego w tym meczu strzelił Marcin Grzywa w 12 min. Zespół GP spokojnie, aczkolwiek systematycznie rozpracowywał rywala. Ekipa INPREXU potwierdziła kolejny raz, że jest najsłabszym zespołem w lidze pod względem skuteczności. Tylko 19 bramek w 13 spotkaniach.

 

28.02.2012| Powrót
Komentarze (3)
Treść:
Podpis:
 

a ile kukuł ukuł?

witek witkowski | 2012-03-01 17:47:06

 

to nie Maszczyk zdobył gola dla WZM , tylko bramkarz Zając

obserwujący | 2012-02-29 21:25:47

 

Spokojne i bezproblemowe zwyciestwo GP ? Ty chyba na inny mecz patrzyłeś. Już sam fakt niewykorzystania 2 karnych i zmarnowanych sytuacji, w których piłka obijała poprzeczkę przez Inprex, świadczy o tym, że prowadzili oni w miare równą walkę z liderem i przy odrobinie szczescia wynik mógł być zupełnie inny.

08 | 2012-02-29 09:48:31