Aktualności

Relacja z 7 kolejki Ligi Siemianowickiej

OBSERWATOR I-LIGOWY     7 KOLEJKA                   18.12.2011
 
            Po prawie miesięcznej przerwie spowodowanej remontem hali „Pszczelnik” piłkarze wreszcie rozegrali siódmą kolejkę rozgrywek. Liderem jest nadal zespół MILIMEXU, który miał jednak trudną przeprawę z niezwykle ambitnie grającym KOTŁOMONTAŻEM. Świetne mecze zagrały zespoły REX-POLU, WWT POLSKA oraz WICHARY TECHNOLOGIES. Ale na najwyższym poziomie było spotkanie drugiego i trzeciego zespołu w tabeli, czyli WZM-u SIEMIANOWICE z WIZOPOLEM CHEŁMEK, które zakończyło się podziałem punktów 2:2.
 
MARYSIEŃKA GISZOWIEC – GP REX-POL        3:6
Dzięki temu zwycięstwu zespół Piotra Guzego awansował na pozycję wicelidera. Zresztą według opinii znawców drużyna GP REX-POL prezentuje obecnie najlepszą piłkę w pierwszoligowej stawce. Ogromnym wzmocnieniem było zaproszenie do gry Marcina Krzywki. „Krzywy” strzelił dwa gole i był piekielnie niebezpieczny w duecie z Michałem Wolakiem. MARYSIEŃKA dzielnie się trzymała do przerwy (1:2), ale brak Kolmasa, Chmielowskiego i Bladego nie pozwolił nawiązać walki z wicemistrzem ligi przez całe spotkanie. Krzysiek Solarz się dwoił i troił, ale sam meczu nie wygra. Zespół GP REX-POL nie posiada praktycznie luk w składzie i słabych punktów. Każdy wie, co ,a robić na parkiecie.
 
WWT POLSKA – FC GISZOWIEC             7:3
Już nieraz pisałem, że jak WWT ma ludzi do gry, to jest w stanie wygrać z każdym, niezależnie od miejsca w tabeli. Zresztą pozycja w tabeli zespołu WWT jest bardzo myląca. Właściwie mecz został rozstrzygnięty już w pierwszej połowie (5:0). WWT zupełnie zaskoczył rywali. Po dwóch minutach było już 2:0 (Bartoszek i Wójcikowski). A po 13-stu minutach było już 5:0 (dwa razy Szurek i ponownie „Hagi”). Zresztą „Hagi” Bartoszek jest jak wino, czym starszy, tym lepszy. W kolejnym meczu strzelił 3 bramki. Zespół FC GISZOWIEC po przerwie zagrał lepiej i strzelił 3 gole, ale o odrobieniu strat nie było oczywiście mowy. Odyga uspokoił rywali strzelając w 22 minucie na 6:0. A dzieła zniszczenia dokonał w 2 sekundzie przed końcem niesamowity Sebastian Bartoszek. Klimas, Saracki i Komorek osłodzili nieco gorycz porażki 3:7.
 
WZM SIEMIANOWICE – WIZOPOL CHEŁMEK              2:2
Przewidywałem, że ten mecz będzie hitem tej kolejki. I w swych przewidywaniach się nie pomyliłem. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Oba zespoły zagrały bez swoich liderów, Damiana Lazara (WZM) i Rabczaka oraz Segeta (WIZOPOL), ale nie miało to wpływu na poziom widowiska. WIZOPOL miał z początku przewagę (dwa razy Foremny), ale gola strzelił Neuman w 10 min. Tak to bywa. W 18 min. Idziak strzelił gola kolejki (pod poprzeczkę). Po zmianie stron oba zespoły miały po kilka doskonałych sytuacji, ale świetnie spisywali się obaj bramkarze (Skrzypiec i Tomel). Niezwykle dramatyczna była końcówka tego meczu. Sebastian Sokół ujrzał czerwoną kartkę Ato to nie załamało zespołu WIZOPOLU. „Kris” Maroń i „Byku” Foremny strzelili dwa gole na wagę remisu. A już lis (WZM) był w ogródku, już witał się z gąską... Stracili zwycięstwo 20 sekund przed końcem!
 
INPREX KATOWICE – WICHARY TECHNOLOGIES     1:3
Zespół WICHAREGO najlepiej spisuje się spośród trzech beniaminków. Skrzętnie zbiera cenne punkty. Zresztą drużyna INPREXU to bardzo dziwny zespół. Potrafili pokonać MILIMEX, zdobyli PUCHAR SIEMIANOWIC, a zupełnie nie radzą sobie z teoretycznie słabszymi rywalami. Grają bardzo ładnie wizualnie dla oka. Piłka wędruje jak po sznurku. Ale brak konsekwencji i skuteczności. Zdobyli najmniej goli w całej pierwszoligowej stawce (zaledwie 12). A ekipa WICHAREGO gra skutecznie i na miarę swoich możliwości. Przegrywają z kim wypada przegrać, a wygrywają z rywalami, którzy są w ich zasięgu. Plasują się na bezpiecznym szóstym miejscu i zbierają ważne punkty. Wprawdzie zwycięzców się nie sądzi, każdy miał swój udział w zwycięstwie, ale grający z temperamentem bramkarz Jambor i skuteczny aż do bóli Daniel Langner (wszystkie 3 gole) byli zdecydowanie najlepsi w ekipie zwycięzców.
 
MILIMEX – KOTŁOMONTAŻ SIEMIANOWICE               5:3
Grał mistrz i lider z absolutnym beniaminkiem. Ponieważ „Kociołek” nigdy nie występował w pierwszoligowej stawce, dlatego brak mu doświadczenia i ogrania. Ale w 35 minucie meczu sensacja wisiała w powietrzu. Ambitnie grający KOTŁOMONTAŻ po golach Warwasa, Kotlarza i Mazura „doszedł” lidera na 3:4. W hali „Michał” zapachniało sensacją. Jak do tego doszło? Ano zwyczajnie. To jest pierwsza liga i z każdym trzeba się liczyć. Gracze MILIMEXU na pewno przewyższają piłkarzy Ludwika Brzytwy umiejętnościami, technicznym ograniem i doświadczeniem, Ale gdyby „Kociołek” zagrał bardziej odważnie w pierwszej połowie, tak jak to zrobił w drugiej odsłonie, kiedy strzelili mistrzowi 3 gole, to kto wie? Nie wiem, jak wtedy zareagowałby MILIMEX. A taj grali sobie spokojnie. Aż za spokojnie i odrobinę nonszalancko, za duży luz. Dopiero kiedy zaniepokojony coach Eugeniusz Marok wziął w 36 minucie czas, widząc, że to nie żarty, MILIMEX się skoncentrował i zadał ostateczny cios po wzorowej akcji, Ale brawa dla KOTŁOMONTAŻU za otwartą, dobrą piłkę i dżentelmeńską postawę z utytułowanym rywalem. Gole dla lidera zdobyli Włodarek – 2 oraz Klaus, Dyrda i Gajowski po 1.

23.12.2011| Powrót
Komentarze (0)
Treść:
Podpis:
 
Brak komentarzy