Aktualności

Relacja z 6 kolejki Ligi Siemianowickiej

OBSERWATOR I-LIGOWY                    6 KOLEJKA                  19.11.2011

 

         Szósta kolejka przyniosła sporą niespodziankę w postaci porażki dotychczasowego lidera WIZOPOLU CHEŁMEK z ostatnim z tabeli WWT POLSKA – 3:7. A ponieważ MILIMEX rozgromił MARYSIEŃKĘ GISZOWIEC – 7:1, to mistrz został nowym liderem I-wszej ligi. Ale największe emocje przeżyliśmy podczas spotkania FC GISZOWIEC z WICHARYM TECHNOLOGIES – 3:4. Jeszcze cztery minuty przed końcem FC GISZOWIEC prowadził 3:0. I przegrał ten wygrany wydawałoby się mecz.

 

WIZOPOL CHEŁMEK – WWT POLSKA     3:7

Same zwycięstwo WWT  nad liderem nie jest może żadną niespodzianką. Ponieważ zespół WWT POLSKA już nieraz udowodnił, że mając dobry skład potrafi wygrać z każdym zespołem w I-wszej lidze. Zaskoczeniem jest natomiast wysoki stosunkowo wynik tego meczu oraz bezradność graczy WIZOPOLU wobec mądrej i skutecznej gry drużyny WWT POLSKA. A gdyby tak Szurek, Odyga i Mierzwa wykorzystali swoje okazje na początku tego meczu, to mogłaby być „dwucyfrówka” i pełna kompromitacja zespołu WIZOPOLU. Już do przerwy było 3:0 po golach Mierzwy, Bartoszka i Grądzkiego. Stało się jasne, że tak doświadczony zespół jak WWT POLSKA tego kapitału nie zmarnuje. Tym bardziej, że WIZOPOL grał cały mecz poniżej swoich możliwości. Najlepszy na parkiecie był Sebastian Bartoszek, który strzelił 3 gole. Pozostałe zdobyli Mierzwa, Grądzki, Oskar Kuczek i Odyga. Honor WIZOPOLU uratowali Rabczak, Sebastian Sokół i Maroń. Był to najsłabszy mecz WIZOPOLU dotychczas w I-wszej lidze, natomiast najlepsze spotkanie WWT POLSKA. Na razie.

 

FC GISZOWIEC – WICHARY TECHNOLOGIES               3:4

FC GISZOWIEC miał ogromną szansę powiększenia swego konta o kolejne trzy punkty i wydostania się ze strefy zagrożonej spadkiem. Ale niestety przegrali mecz, którego przegrać nie powinni. W tym miejscu należy się ogromny szacunek i podziw dla ekipy WICHARY TECHNOLOGIES za ogromną determinację i walkę do ostatniego gwizdka. Jak widać opłaciło się. Cztery minuty przed końcem meczu FC GISZOWIEC prowadził 3:0 po golach Wieśka Grzejszczaka (dwie) i Michała Marko. Ale finisz WICHAREGO był zabójczy. Sygnał do boju dał Kowalski w 36 minucie meczu strzelając gola na 1:3. Potem nastąpiło „tornado” WICHAREGO. 2:3 Sławiec 58sek. do końca. 3:3 Jasinowski 15 sek. do końca. A zwycięskiego gola strzelił doświadczony Andrzej Kukieła 5 sekund przed końcową syreną. To niewiarygodne. Niemożliwe stało się możliwe.

 

MILIMEX – MARYSIEŃKA GISZOWIEC               7:1

Był to bardzo ważny mecz dla układu tabeli. Wszak grał drugi zespół z trzecim, ale MARYSIEŃKA pozbawiona trzech swoich podstawowych graczy nie miała żadnych szansa ze świetnie dysponowanym w tym dniu zespołem MILIMEXU. Brak doświadczonych Chmielowskiego, Ferenca i Kolmasa był wyraźnie widoczny. MILIMEX grał na luzie z wielką swobodą i jak zwykle odrobiną „nonszalancji”. Do przerwy było już 4:0. I kwestią stały się tylko rozmiary porażki ambitnie grającego zespołu z Giszowca. Skończyło się na  7:1, chociaż po przerwie mistrz wyraźnie zwolnił tempo. Po prostu nie byli pazerni na kolejne bramki, choć w 36 minucie było już 7:0. MARYSIEŃKA grała ambitnie do końca i honorowe trafienie uzyskał młodziutki Mączka, a gole dla mistrza i nowego lidera strzelili Pękala, Marko, Dyrda po 2 i Miro Miozga – 1.

 

GP REX-POL - INPREX       3:1

Nieobliczalny INPREX napędził trochę strachu wicemistrzowi ligi, drużynie GP REX-POL. Wszak przez długi czas prowadzili 1:0 po uderzeniu Stachańskiego. Do przerwy zespół INPREXU był po prostu zespołem lepszym, lepiej zorganizowanym, ale mieli trochę ułatwione zadanie. Ponieważ GP nic nie grał. No może jest to lekka przesada, zespół Piotra Guzego nie grał na miarę swoich możliwości. Nie rozumiem, dlaczego po przerwie ekipa INPREXU nie grała nadal „swojego”, tylko wdawali się w niepotrzebne salowe akcje, nieudane dryblingi i proste straty piłki. Była to „woda na młyn” dla graczy GP REX-POL. Chociaż nie grali w tym dniu nic wielkiego, to swobodnie strzelili nieporadnie grającemu INPREXOWI trzy bramki i spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca nie czując żadnego zagrożenia ze strony rywali. Grzywa Marcin, Wolak i Mosler równo z końcową syreną do „pustaka” strzelili bramki dla swojego zespołu.

 

KOTŁOMONTAŻ SIEMIANOWICE – WZM SIEMIANOWICE                 2:10

Pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią sympatycznego trenera KOTŁOMONTAŻU, pana Ludwika, że ten mecz był dla jego podopiecznych do wygrania. Jeżeli się przegrywa różnicą ośmiu bramek, to nie może być mowy o żadnym przypadku ani cieniu szansy dla pokonanych. Owszem zespół „Kociołka” fragmentami nawiązywał wyrównaną walkę i miał swoje strzeleckie sytuacje. Ale to jest zdecydowanie za mało na całokształt całego meczu. Po prostu zespół WZM-u posiada w swoich szeregach indywidualności, jak chociażby Lazar, który sam strzelił 5 goli, czy Idziak zdobywca 4 bramek, oraz bagaż doświadczenia i ogrania. KOTŁOMONTAŻ na razie takich zalet nie posiada i musi się jeszcze sporu uczyć. Ale pozytywnym zjawiskiem w tej drużynie jest wola walki i rzeczowa ocena swoich możliwości. Oprócz wymienionych powyżej strzelców jedną bramkę dla WZM-u zdobył Kozieł. A honor dla „Kociołka” uratowali Mazur i młodziutki Uchniat.

 

 

21.11.2011| Powrót
Komentarze (1)
Treść:
Podpis:
 

każda drużyna mogła by sie sciepnąc po 10zł i kupic obserwatorowi dobro flacha na koniec sezonu

bols | 2011-11-22 13:22:55