Aktualności

Relacja z 13 kolejki ligi siemianowickiej

 

OBSERWATOR I-ligowy                13 kolejka   16.01.2011

Sporo się działo w tej kolejce. Rewelacyjnie grający beniaminek WZM SIEMIANOWCE niespodziewanie, aczkolwiek zasłużenie pokonał głównego rywala MILIMEXU do mistrzostwa, zespół GP REX-POL. 3:2. Natomiast w „klasyku” I-wszej ligi mistrz MILIMEX rozgromił wicemistrza WIZOPOL CHEŁMEK 8:3. Nadal trwa świetna passa beniaminka METALOWCÓW F.A.P. GISZOWIEC. Tym razem ich „ofiarą” padł bardzo osłabiony CORDIS. W środku i na dole tabeli ogromny tłok. Jedynie los MPGKiM wydaje się być przesądzony.
 

GP REX-POL – WZM SIEMIANOWCE    2:3
Ogromna niespodzianka! Wszak GP REX-POL posiadał dwa razy więcej punktów od WZM-u. Ale każdy mecz jest inny. Owszem GP REX-POL posiadał od początku meczu lekką przewagę. Ale co złego. To WZM po bardzo ofiarnej i mądrej grze prowadził 2:0 (Rafał Nowak i Tomek Maszczyk). GP widząc, że to nie żarty, atakował z pasją. 1:2 (Wolak) z rzutu karnego w 25 minucie oraz Rzyska – 2:2 (35 minuta). Idziak dostał „czerwień”. Ale to tylko scementowało zespół WZM. Najlepszy snajper zespołu Tomasz Maszczyk zadał decydujący cios w 38 minucie (z dystansu). REX-POL zgubiły nerwy. Chory Przewoźniak spokojnie i rzeczowo udzielał wskazówek z ławki zmian swoim kolegom. (To pomaga). Natomiast na ławce zmian GP było nerwowo, wręcz histerycznie (Kowalczyk i Piotrek Guzy). To bardzo deprymuje i nie pomaga. Cały zespół WZM-u na czele z „Emilem” Skrzypcem zagrał rewelacyjnie.


BRYKA CORDIS – METALOWCY F.A.P. GISZOWIEC    3:10
W CORDISIE  źle się dzieje. Czołowy zespół naszej ligi nie ma ludzi do gry. Przecież w pełnym składzie pokonali jako jedyny zespół lidera MILIMEX. Ale to nie zmartwienie METALOWCÓW. Bezlitośnie wykorzystali osłąbienie rywala i rozgromili go aż 10:3. Te punkty METALOWCOM bardzo się przydadzą w kontekście pozostania w I-wszej lidze. Póki CORDIS miał jeszcze siły (grali bez zmian i bramkarza), to jeszcze jakoś się trzymali. Ale potem była już po prostu egzekucja. Był to mecz bez historii. Najlepsi na parkiecie: Sadowski – 4, Nowak Łukasz – 4 oraz Adrian Grociak – 2. Podzielili się bogatym łupem bramkowym. Humor CORDISU uratowali Lazar, Cieniawa i Sokół Sebastian, po jednym golu.
 

INPULS ALPOL – MPGKiM    8:5
Sytuacja w tabeli INPULSU przed tym meczem była delikatnie mówiąc nieciekawa. Więc przystąpili do tego meczu z sześcioma „zawodowcami” z pierwszego zespołu. Ich zwycięstwo ani przez moment nie podlegało dyskusji. Specjalnie nie dbali o grę obronną. Bramkarz Tomel wyleciał z boiska, więc jego rolę przejął Seget. To trochę pozwoliło MPGKiM nawiązać momentami walkę i ponieść „honorową porażkę”. Tak więc INPULS przećwiczył grę z lotnym bramkarzem i ofensywne warianty gry. Te akcje najlepiej finalizowali „Włodar” i „Jaga”, czyli Włodarek i Jagiełło, po 3 gole. Dwie bramki strzelił „Perła” Seget. Największym zagrożeniem dla INPULSU był Seba Pająk, 2 bramki. Generalnie MPGKiM nie powinien się swojego występu wstydzić. Romańczyk, Achtelik, Skowronek i Kaczmarczyk mieli dobre momenty gry. Ale to było trochę za mało.


MARYSIEŃKA GISZOWIEC – WWT POLSKA    2:5
Z taką grą jak z MILIMEXEM  i MARYSIEŃKĄ to WWT POLSKA powinna grać o medal, a nie o uniknięcie baraży. Oba zespoły zagrały osłabione personalnie. Początek tego meczu należał do MARYSIEŃKI. 1:0 Blady w 4 min. Ale z biegiem czasu gra się wyrównała. 1:1 Odyga, 10 min., gol stadiony świata. Przed przerwą Majerski podwyższył na 2:1 w 16 min. Ale wejście Mierzwy po przerwie całkowicie odmieniło oblicze zespołu WWT POLSKA. MARYSIEŃKA nie zdobyła już ani jednego „sztycha”. Pokorski, Kuczek Oskar i dwa razy Odyga przesądzili o losach meczu. Marek Odyga pokazał jak się egzekwuje rzuty karne, przedłużone i klasyczne. Bardzo udany powrót po chorobie Szurka.


MILIMEX – WIZOPOL CHEŁMEK    8:3
Do „klasyka” naszej ligi oba zespoły przystąpiły bardzo osłabione. WIZOPOL – liczebnie, MILIMEX – personalnie. Lider sięgnął po graczy, którzy rzadko występują z różnych powodów (Kozub, Tabot, Altman i Simon). Ale w tym meczu nie zawiedli. Simon bronił rewelacyjnie. Szczególnie podczas gry w osłabieniu. WIZPOL zagrał od 32 minuty z lotnym bramkarzem (Miozga). Ale to nic nie pomogło. Wracając do początku meczu. Już w 13 sekundzie Tabor technicznym uderzeniem „oszukał' Orlińskiego. To był majstersztyk, który ustawił początek meczu. Szymon Pasko powrócił i strzelił 4 bramki. Świetnie współpracował z Kozubem, Sudołem, Klausem i Zającem. „Hazy” Zając harował za dwóch. MILIMEX jako zespół prezentował się świetnie. Grali ofiarnie i niesłychanie ambitnie. WIZOPOL musiał zaryzykować i połowa goli padła do „pustaka:. Mecz stał na wysokim poziomie, ale jak na mój gust był trochę za ostry. Doświadczonym graczom puszczały nerwy.
 

OBSERWATOR

26.01.2011| Powrót
Komentarze (5)
Treść:
Podpis:
 

1

-1' | 2014-09-16 17:30:33

 

1

1 | 2014-09-16 17:30:33

 

1

1 | 2014-09-16 17:30:33

 

1

1 | 2014-09-16 17:30:32

 

Dobrze ze przewozniak nie gral, bo wtedy tylko by oslabil druzyne wzm! Zycze wam utrzymania do bojuuu !!!

balkon | 2011-01-28 07:30:20